Oddziały Partyzanckie na Kielecczyźnie

blogan

Temat: Komórka Ak_"NIE" WiN w Nysie 1945-48


Nie. Ale jeśli wyznawca Judaizmu był kolaborantem to był traktowany tak jak inni zdrajcy.


Niedługo napiszesz, że to Żydzi sami wybudowali obozy śmierci


To nie była kolaboracja z Niemcami. Naprawdę poczytaj coś więcej niż skrajne artykuły.

to była współpraca celem osiągnięcia korzyści i likwidacji przeciwników politycznych, w tym również z AK.



w II poł. 1943 r. niektóre oddziały partyzanckie NSZ zaczęły zawierać z niemieckimi władzami policyjnymi lub wojskowymi taktyczne porozumienia o charakterze lokalnym. Doszło do nich na terenie Okręgów Kieleckiego i Lubelskiego. Najsilniejsze kontakty nawiązano z HauptsturmfĂźhrerem SS Paulem Fuchsem szefem Gestapo w dystrykcie Radom. Pośrednikiem w nich była Organizacja "Toma", na czele której stał Hubert Jura ps. "Tom", wcześniejszy dowódca oddziału NSZ "Sosna".

Współpraca z gestapo naprawdę przyczyniała się Polakom.



Historycy bez względu na polityczne opcje przyznają, że oddziały NSZ były winne przypadków mordowania Żydów, żołnierzy oddziałów partyzantki komunistycznej, a w ostatnim okresie wojny zdarzały się też ataki na oddziały Armii Krajowej.
Źródło: wikad.nysa.info/viewtopic.php?t=3657



Temat: Wycieczki Forumowiczów
w województwie mazowieckim, w powiecie przysuskim, w gminie Przysucha (9 km na pd. zach. od Przysuchy) położona jest wieś o nazwie Ruski Bród. wieś ma też swoją historię związaną z majorem Henrykiem Dobrzańskim, znanym jako "Hubal".

z Wikipedii:
W czasie II wojny światowej w okolicach Ruskiego Brodu operowało wiele grup partyzanckich; działali tu żołnierze majora Hubala, a póżniej oddziały AK, GL i NSZ. Między 17 a 19 stycznia 1945 r. stoczono tu największą w ofensywie styczniowej bitwę na terenie Kielecczyzny (tzw. Kocioł pod Ruskim Brodem). Szacuje się,że w kotle znalazło się około 60000 tysięcy żołnierzy niemieckich i ich sojuszników. Walki w samej wsi i na skraju lasów trwały 2 dni i 2 noce, podczas których Ruski Bród wielokrotnie przechodził z rąk do rąk. Walka (nierzadko wręcz na bagnety i saperki) toczyła się o poszczególne podwórka i pojedyncze budynki.
W centrum wsi pomnik poświęcony żołnierzom i partyzantom poległym w latach 1939-45.

w okolicach Ruskiego Brodu nagrywano część scen do filmu "Hubal" z 1973 roku z Ryszardem Filipskim w roli głównej. w wiosce znajduje się kościół p.w. ?w. Teresy Od Dzieciątka Jezus z 1926 r. w kościele była nagrywana pasterka do tego filmu.

jako ciekawostkę dodam, że obecnie proboszczem parafii Ruski Bród jest ks. Andrzej Kuleta, były wikariusz naszej parafii.
Źródło: w11.nazwa.pl/forum/viewtopic.php?t=794


Temat: Ogniomistrz Kaleń
Sprawdziłem w tomie 5-tym „Nowej encyklopedii powszechnej PWN”:

"Sobiesiak Józef, pseud. „Max” (1914-71), generał; 1935-38 w KPP; od 1941 w partyzantce na Polesiu i Wołyniu, dowódca oddziału, następnie brygady im. M. Frunzego; 1944 dow. Polskiej Partyzanckiej Brygady „Grunwald” na Kielecczyźnie, następnie w WP, m.in. 1963-68 zast. d-cy Marynarki Wojennej; wspomnienia: „Brygada Grunwald” (1964), „Przebraże” (1964)."
I to wszystko. W wydawanej aktualnie „Wielkiej encyklopedii PWN” nie ma jeszcze litery „s”.
Przypominam sobie, że była to chyba trylogia: „Ziemia płonie”, „W burzanach” i „Brygada Grunwald”. Ale nie jestem pewien - tyle lat już upłynęło.

Polecam tę książkę osobom zainteresowanym tematyką ukraińską, których na tym Forum nie brakuje. Max opisuje b. dokładnie realia ukraińskie lat wojennych. Czytając należy jednak wziąć poprawkę, iż pisał ją były KPP-owiec.

Pozdrawiam


Źródło: forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=674


Temat: Ludzie w lesie grzybiarze, drwale i wandale
Cytat:
Wejście do lasu szlaban otwarty

Podgrzybki trochę wyrośnięte

Kapliczka w środku lasu, brak napisu kto i dlaczego ją tu zbudował?

Tez podobnie jak Rozia jestem ciekawy dlaczego taka kapliczke postawiono w lesie?
Nie bez powodow.
Nie pochodze z tych stron,wiec moge byc w bledzie.
Jesli tak prosze mnie skorygowac.
Sa dwie przyczyny powstania tej kapliczki.
1.Na tych terenach miala miejsce koncentracja wojsk generala Mariana Langiewicza i zwycieska bitwa,ktora stoczono z wojskami rosyjskimi 17 lutego 1863 roku.
2.W lasach kolo Staszowa dzialaly silne ugrupowania partyzanckie "Jedrusiow",Armii Krajowej i Batalionow Chlopskich.
Wczesniej,bo w latach 1939 -1940 walczyl tez na Kielecczyznie oddzial majora Dobrzanskiego"Hubal".
Wymordowano tez w Staszowie duza czesc ludnosci pochodzenia zydowskiego.
Przez miasto i okolice przewalaly sie zawieruchy wojenne,bombardowanie miasta,pozary,wczesniej napady tatarskie i spalenie drewnianego kosciola w miescie.
To miasto wycierpialo wyjatkowo w swej historii.
Wszystko to moglo spowodowac,ze wdzieczni mieszkancy miasta wystawili w lesie kapliczke.
Bardzo jestem ciekawy opinii kogos z tego regionu.
To tyle.
Źródło: klub.senior.pl/showthread.php?t=5188


Temat: Miller o Powstaniu: prawdy nie da się zagłuszyć
Najbardziej na wybuch Powstania naciskał Okulicki,przewidując masakry i twierdząc,że"wstrząsną one sumieniem świata".Wstrząsnęły tak,że wszyscy mieli nas głęboko w d...Ponadto od czasu aresztowania "Grota"tzw.dowódcy w stylu"Bora","Montera","Grzegorza" czy "Niedźwiadka"-Okulickiego to zwykłe miernoty,nie mające pojęcia o dowodzeniu i taktyce."Monter"kazał atakowac w szyku liniowym,jeden za drugim,gdzie powstańcy byli rozstrzeliwani ogniem karabinów maszynowych.Inny słynny rozkaz tego nieuka to polecenie atakowania bunkrów kilofami i siekierami.Szkoda,że nie pokazał żołnierzom,jak to sie robi,szczególnie pod ostrzałem.Początkowo nie planowano wybuchu Powstania,nawet wiele broni wyekspediowano do oddziałów na Wschód w ramach akcji"Burza".Ale Okulicki był tym ,który najbardziej naciskał na wybuch Powstania.Miał jakieś niejasne kontakty z politykami i faktycznie decyzja o wybuchu była decyzja polityczną.I tak zaczął sie dramat i masakra setek tysięcy cywilnej ludności i kilkudziesięciu tysięcy powstańców.Był to heroiczny bój,a le w normalnej armii dowódców,którzy wydali taką decyzję i doprowadzili do takich strat postawiono by przed sądem polowym i pod murem.O kompetencjach "Bora"mówi jego rozkaz ,nakazujący oddziałom partyzanckim z Kielecczyzny iśc na pomoc Warszawie.Liczne i bitne oddziały uległyby zagładzie,bowiem na Pilicy czekały na nich pancerne jednostki hitlerowskie,a poza tym zaczynały się tam otwarte tereny.Tylko dzięki zdrowemu rozsądkowi dowódcy oddziałów-płk..Antoniego Żółkiewskiego-"Lina"uniknięto masakry,jaka stała się udziałem grupy"Kampinos"pod Jaktorowem,dowodzonej przez kolejnego "wybitnego fachowca"jak "Bor","Monter",'grzegorz" czy "Niedźwiadek"-mjr.Alfonsa Kotowskiego-"Okonia".AK miała wielu wspaniałych żołnierzy i dowódców średniego szczebla,ale po aresztowaniu "Grota"do władzy dorwały sie miernoty,a wyższych dowódców AK,protestujących przeciwko wybuchowi Powstania w warszawie zakrzyczano i odsunięto na boczny tor.
Bohaterami Powstania byli zołnierze,cywilna ludnośc,ale główne dowództwo to miernoty bez wyobraźni.Słowo oszołomy jest może nawet za delikatne.Nie lubię tego zakłamańca Millera,ale w tym wypadku trochę się z nim zgadzam.
Źródło: specops.com.pl/forum/viewtopic.php?t=4491


Temat: Zmarł gen. Antoni Heda-Szary
Zmarł gen. Antoni Heda-Szary

Gen. Antoni Heda-Szary, dowódca oddziałów partyzanckich AK, który wsławił się odbiciem w 1945 roku z kieleckiego więzienia UB kilkuset więzionych akowców - zmarł w piątek w wieku 91 lat.
Źródło: precyl.pl/showthread.php?t=26758


Temat: Generał Wojciech Jaruzelski

Nie partyzanci przybierali formy przestępcze, tylko bandyci udawali (podawali się za) partyzantów (w szczególności pod czas wojny). Nie idealizuj. Jasne jest dla mnie, że kilka lat po wojnie nie każdemu się chciało dawać partyzantom jedzenie czy schronienie, a i nie każdy leśny był idealny, który jak mu ładnie odmówili, to nie ukradł albo nie zgwałcił. To byli normalni ludzie;-) Równie śmieszne jest peerelowskie robienie z nich całkowitych bandytów, jak i obecne robienie z nich jakiś herosów o nieskalanych duszach;-)


Nie pojedynczy ludzie, ale dużo. Oddziały partyzanckie po '45 nigdy nie były oddziałami masowymi.


a w szczególności od 47 - a w wtedy było więcej partyzantów niż opozycjonistów do lat 80. Akurat opozycji w takiej skali jak Solidarność nie było, a i olbrzymie jakoby poparcie dla leśnych po '45 r. jest mitem. Na poparcie ludności mogli liczyć na Kielecczyźnie, Białostocczyźnie, bo silny był Kościół i poglądy narodowe. Poparcie zaś chłopów po reformach szybko spadało, a i sam Kościół nawoływał mimo wszystko do pracy i niedziałania przeciwko tej nowej Polsce. Na terenach typowo wiejskich, gdzie byle hrabia był zawsze bogiem, dla partyzantów nie było poparcia. Wiem coś o tym, bo mam rodzinę z Lubelszczyzny, tam ruch nszowski, czy w mniejszej mierze akowski był mniej lub bardziej słusznie kojarzony ze starym porządkiem, gdzie chłopi zawsze byli tymi "gorszymi".

Po 6 latach wojny nie było za wielu takich, którym chciałoby się umierać za Andersa na białym koniu.


Po za tym była też opozycja zorganizowana w partie (np. PSL) i inne organizacje. Opozycja, która sama się osłabiała, rozdzielała i walczyła o utopijne wpływy. Poza tym w tym czasie z tą opozycję rozprawiano się bezwzględnie, ciężko w ogóle mówic, żeby zaistniała. Siłę opozycji powinno oceniać się po tym, co jest w stanie zdziałać.
Źródło: eufi.org/showthread.php?t=23783


Temat: Największe bitwy Partyzanckie AL

Od dociekliwgo dla pozostałych oraz dla Gościa, uczestniczących w Forum armialudowa

[...]

Bitwa w Lasach Parczewskich w rejonie Ochoza.

W połowie lipca okupant przystąpił do operacji o krypt. ’Cyklon’.
Siłami trzech grup bojowych - zmotoryzowanych i konnych liczących około 9000 żołnierzy zamknięto pierścień okrążenia wokół Lasów Parczewskich. W okrążeniu znalazły się 2 i 3 Brygady AL./ w sile około 1000 ludzi /, oddziały 27 Wołyńskiej Dywizja AK oraz zgrupowanie partyzantki radzieckiej. Ogólny stan sił partyzanckich wynosił około 5000 ludzi. Zgrupowanie AL. skoncentrowało się w rejonie Ochoży.
Dowództwo Obwodu II AL. zamierzało zorganizować obronę okrężną wspólnie z oddziałami AK i radzieckimi w zajmowanym rejonie, ponieważ teren był tu stosunkowo dogodny do obrony ,- osłaniały go od zachodu Stawy Tyśmienickie i Bagna Buradowskie. Do 27 Dywizji AK wysłany został oficer łącznikowy, nie zastał on jednak jej w dotychczasowym miejscu postoju ani w najbliższym rejonie. Dywizja bowiem wyszła wieczorem 18 lipca z lasów Parczewskich. W ten sposób dywizja AK wyszła poza strefę działań, jednakże niektóre grupy żołnierzy i część taborów dywizji zagubione w czasie walk i nocnego marszu powróciły głąb lasu; niektóre z nich dołączyły do oddziałów AL. Odejście 27 dywizji odsłoniło cały południowy i południowo-zachodni rejon lasu .Utrudniło to znacznie oddziałom AL. i partyzantce radzieckiej obronę
.Mimo tego, w wyniku 3 dniowych walk większości sił udało się przebić i wyjść z okrążenia. W walkach poległo około 60 partyzantów AL, a około 50 ciu dostało się do niewoli. W większości udało im się uciec w czasie transportu .
Była to ostatnia większa bitwa partyzancka oddziałów AL na Lubelszczyźnie.
Wszystkie akcje przeciwpartyzanckie na Lubelszczyźnie nie zdołały osiągnąć ich podstawowego celu – poprawy bezpieczeństwa sił okupacyjnych . Świadczy o tym chociażby wykonanie 136 akcji kolejowych na tym obszarze tylko w miesiącu czerwcu 1944 roku.
W dalszej częśći przedstawie największe bitwy partyzanckie na Kielecczyźnie .
Co Wy na to - dociekliwy ?



Na początku czerwca (9/10.06.1944), po ciężkich walkach na Wołyniu i przebiciu sie z okrążenia, przeprawiła się przez Bug w okolicach Włodawy ok. trzytysięczna, 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK i rozłożyła się na odpoczynek w lasach powiatów włodawskiego, lubartowskiego i chełmskiego. Na temat działalności 27 WDP AK, na omawianym terenie i o jej kontaktach z sowiecko-polskimi oddziałami pisze dość obszernie, były żołnierz 27 WDP AK Jerzy Turowski, w swojej książce „Pożoga. Walki 27 WD AK”, Warszawa 1990, s. 471-506.

Pod koniec czerwca, w rejonie jeziora Kleszczów odbyła sie odprawa dowództwa 27 WDP AK i dowódców zgrupowań sowiecko-polskich, w których, w lasach parczewskich zgromadzonych było ok. 1500 ludzi. Ze strony komunistycznej w odprawie brali m.in. udział Grzegorz Korczyński, Robert Satanowski, Siemion Baranowski i Iwan Banow „Czornyj”. Ustalono hasła, rejony zakwaterowania, sposoby aprowizacji i ogólne zasady współdziałania. W dniu 15.07.1944 r. Niemcy rozpoczęli wielką akcję pacyfikacyjną „Wirbelsturm”, której celem było zamknięcie w kotle i rozbicie, stacjonujących w lasach parczewskich oddziałów polskich i sowieckich.

Dowództwo sowieckie zaproponowało obronę okrężną w lasach parczewskich.
Dowódcy 27 WDP AK wyrazili zgodę, ale pod warunkiem, że otrzymają od sowietów amunicję, której oni mieli w bród, a żołnierze AK, po bardzo ciężkich walkach na Wołyniu i wyrwaniu sie z okrążenia, praktycznie mieli ją na wyczerpaniu. Niestety, co było do przewidzenia, sowieci odmówili, zasłaniając się rozkazami, które im zabraniały udzielania takiej pomocy. W związku z tym dowódca Dywizji, mjr Jan Szatowski ps. "Kowal", po stwierdzeniu, że „Dywizja, kijami nie będzie się z Niemcami bić”, dał rozkaz do przebijania się z kotła, co im się udało, ale tylko odwlekło w czasie dramat, czyli późniejsze rozbrojenie ich przez sowietów i osadzenie w obozie w Skrobowie pod Lubartowem, skąd dużej części udało się uciec i zasilić oddziały partyzanckie mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”, w Obwodzie Puławy AK-WiN.

Jeżeli reszta twoich opowieści jest równie pełna faktów co ta o bitwie w Lasach Parczewskich, to gratuluję. Ciekawe tyko czy wynika to z braku wiedzy, czy z premedytacji ?! Trzeba było od razu napisać, że AK stała z bronią u nogi...
Źródło: eurtex.home.pl/smiga/forum/viewtopic.php?t=23


Powered by WordPress, © blogan